Najciekawiej pisze się wtedy kiedy ma się dużo do opowiedzenia a jednocześnie nie ma się od czego rozpocząć opowieści. Ja zaczynam taką oto sentencją właśnie moją relacje z poznańskiego koncertu brytyjskiej grupy Young Guns. Z pewnością z tej nocy zostanie mi dużo wspomnień nie tylko dzięki ekipie z jaką przyszło mi ją spędzić ( <3 ) ale także co wydaje się być równie logiczne jak to że mucha na mym oknie mnie irytuje - przez wydarzenia muzyczne.
Tak więc w okolicach godziny 19:20 (?, nie mam żadnego racjonalnego wyjaśnienia dlaczego wszystko ruszyło szybciej niż powinno, nawet jeśli brytyjczycy nie przestawili swoich zegarków to wciaż tutaj coś nie gra...) na scenie pojawił się polski zespół Mouga, powołany niemalże w ostatniej chwili w zastępstwo za Vera Cruz, którzy z powodów zdrowotnych wokalisty zrezygnowali z udziału w tej trasie. Oprawa wizualna była pozytywna jednak słyszalność wokali zerowa, co mogło się odbić niestety na zapale ludzi do wstania z miejsc zajmowanych/okupowanych na końcu sali. A mogło być fajnie, tutaj więc prośba o dopracowanie tego w dążeniu do perfekcji ;) Bynajmniej nawet bez tego sama muzyka wpadała w ucho i przyjemnie się jej słuchało.
Drugim i zarazem ostatnim supportem była formacja z Dolphin Coast (obecnie Londyn) - What Now. Trójka panów o których (przynajmniej ja) nigdy wcześniej nie słyszałam zaskoczyła mnie na tyle pozytywnie że dzisiaj skusiłam się o przesłuchanie ich studyjnych utworów, zdaje się że na żywo słucha się ich odrobinę lepiej niż w takim wydaniu. Może to być jednak kwestia przyzwyczajenia jak mniemam, wracając jednak do koncertu grupa pojawiła się na scenie w czasie gdy planowo wszystko miało się dopiero zaczynać (wracamy do zagadki wieczoru, co jest nie tak z tym czasem??). O ile pamięć mnie zawodzi set trwał około minut 30-stu i zagrali w tym czasie około 6 piosenek, pewności nie mam moja pamięć skupia teraz wszystkie swe siły na matematyce - znacie ten ból prawda ? :D Zespół może także pochwalić się zaszczytem przyciągnięcia troche większej widowni niż nasi rodacy jednak większość ludzi nadal pozostawało na tyłach sali sącząc swe napoje z jakąkolwiek zawartością alkoholu i jak twierdzę słuchając muzyki w tle jako dadatek ;)
Po krótkiej przerwie pojawił się zespół, na który czekał każdy na sali – Young Guns. Swój set rozpoczęli energiczną piosenką “D.O.A”. Już od pierwszych taktów zgromadzeni pod sceną ludzie zaczęli się świetnie bawić. Humory dopisywały, więc można było nawet wybaczyć upadek wokalisty na scenie (:. Dobra zabawa, pozytywna energia płynąca ze sceny i świetny kontakt zespołu z publicznością trwały do samego końca. Brytyjczycy podczas swojego 11-utworowego setu zagrali dobrze znane piosenki ze swojej debiutanckiej płyty “All Our Kings Are Dead”. Przy “Winter Kiss” czy “Stitches” wszyscy śpiewali razem z Gustavem. Nie mogło przy tym zabraknąć najnowszego singla “Learn My Lesson”. Swój występ zakończyli piosenką “Weight of the World”, którą na sali znał chyba każdy i każdy przy okazji chciał pokazać zespołowi swoje wsparcie i udowodnić że polska publika też dobrze się bawi. Gdy występ (niestety) dobiegł końca, można było zadać sobie pytanie: Dlaczego tak krótko? Do samego końca w poznańskim klubie panowała miła atmosfera, szkoda tylko, że większość przybyłych spędziła swój czas siedząc przy stolikach (nawet jeżeli spory tłumek był zgromadzony pod sceną, to część pozostała nadal sącząc swe napoje zakupione przy barze :D). Po koncercie nadszedł czas na autografy, pamiątkowe zdjęcia i krótkie rozmowy z chłopakami z Young Guns. Chłopakom koncert bardzo się podobał i zapewnili, że przyjadą w przyszłym roku wraz z promocją nowego krążka. Zatem trzymamy za słowo . :)
Jeszcze na koniec nadmienie, że nie wszyscy muszą się zgadzać z tą opinią, co znowu wracając do muchy na oknie wydaje się być równie logiczne jak moja analogia na początku relacji. Jednak podsumowując swoją podróż do Poznania uznajde za udaną, nie perfekcyjną ale napewno godną zapamiętania a dla tych których tam zabrakło mam tylko jedno słowo “żałujcie” – kto wie może nawet przy większej ilości ludzi było by jeszcze lepiej :)






























Brak komentarzy