Relacja: Enter Shikari, Your Demise, Letlive – Warszawa - Jedyny polski portal o muzyce post-hardcorowej | Post-HC.com
Opublikowano: 22/4/2012 | Autor: Anika | Czytaj dalej

5 kwietnia brytyjska grupa We Are The Ocean zagrała w Warszawie jako support kanadyjskiej grupy Silverstein. Tuż przed koncertem udało nam się chwilę porozmawiać [...]

Relacja: Enter Shikari, Your Demise, Letlive – Warszawa

15 Sep 11 Autor:

Data: 12 września 2011

Miejsce: Warszawa, klub Stodoła

Headliner: Enter Shikari

Support: Your Demise, Letlive


Koncert Enter Shikari był jednym z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych wydarzeń muzycznych w Polsce. Brytyjska formacja słynie z niekonwencjonalnego połączenia gatunków z pogranicza post-hardcore, elektroniki i rocka. 12 września w warszawskim klubie Stodoła nie zawiedli ani oni, ani publiczność.

O 19:30 zgasły światła, a swój set zaczęła amerykańska grupa Letlive. Sala nie byłą wtedy nawet w połowie zapełniona, przez co wydawało się, że eksperymentalne brzmienie i niebanalne teksty zespołu nie do końca trafiły do Polaków. Jednak bardziej prawdopodobną przyczyną małego zaangażowania zebranych ludzi mogły być problemy z mikrofonem trwające prawie przez cały występ. Na szczęście frustracja wokalisty spowodowana tym faktem przerodziła się w niebywałą energię sceniczną. Barierki i wysokość sceny nie stanowiły dla niego przeszkody w nawiązywaniu kontaktu z publicznością. Większość czasu spędził bawiąc się z tłumem: biegając przed barierkami, wdrapując się na rusztowania i głośniki oraz skacząc z wysokiego balkonu w ręce fanów. Mimo problemów technicznych zadanie supprotu zostało wykonane, a przy ostatnich aktach “Muther” było słychać publiczność śpiewającą z Jasonem: “don’t you cry, mama, we”ll be okay”.
Najwyraźniej – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a koncert oglądany z przed barierek różni się od tego widzianego ze sceny – wg nas zespół został niedoceniony, jednak ich frontman był po raz kolejny szczerze zachwycony polską publicznością.

Drugim zespołem supportującym Enter Shikari była hardcorowa grupa z Anglii – Your Demise. Gatunek, który reprezentują nie jest bezpośrednio związany z tematyką naszej strony, (a co za tym idzie – nie jesteśmy od tego ekspertami) ale śmiało możemy stwierdzić, że Brytyjczycy zrobili duże wrażenie.
Nie był to pierwszy występ tego zespołu w naszym kraju, (wcześniej grali w Krakowie na Never Sie Die Tour) ale po raz kolejny wzbudzili wiele emocji. W dość zabawny sposób rozpoczęli swój set zaskakując fanów popowym intro, które w mgnieniu oka przerodziło się w idealny soundtrack do robienia circle pitów i wall of death. I tym razem nie obyło się jednak bez problemów technicznych – podczas pierwszej piosenki wokal był praktycznie niesłyszalny, ale w przeciwieństwie do poprzedniego występu technicy szybko uporali się z naprawą mikrofonu. Zabawa tłumu była intensywna, a najgorętszą atmosferę można było poczuć podczas singlowego “Miles Away”.

Zarówno Your Demise jak i Letlive zaprezentowali się na wysokim poziomie i zasługiwali na szanse zagrania większej ilości utworów. Jednak czas na występ i rozstawienie sprzętu był ściśle określony i o dziwo – przestrzegany – a impreza odbyła się bez jakichkolwiek opóźnień.

Wreszcie przyszedł czas na kulminacyjny punkt wieczoru – występ Enter Shikari. Od samego początku zelektryzowali publiczność i porwali ją do zabawy. Jako pierwszy zagrali jeden z nowych utworów – singiel “Destabilise”, podczas którego cała sala krzyczała: “We don’t belong here” jakby zaprzeczając samemu sobie, gdyż w tym momencie wszyscy wydawali się wyjątkowo zjednoczeni. Apogeum emocji w tym utworze przypadło na najgłośniej wykrzyczane słowa: “We need to fucking erupt!”. Po powiewie świeżości jaki przyniósł ten utwór nadszedł czas na trochę klasyki, czyli piosenkę: “Mothership” z pierwszego longplay’a grupy. Utwór poprzedzony został dubstepowo – elektronicznym wstępem “Motherstep” a kontynuację tych klimatów można była usłyszeć jeszcze w wielu momentach, miedzy innymi w “Zzzonked”. Warte wspomnienia są również ”No Sssweat”, ”No Sleep Tonight” oraz bisowe ”Juggernauts”, od których emanowało energią. Polsce przypadł również zaszczyt usłyszenia piosenki “Arguing with Thermo” wcześniej niż jakiejkolwiek innej publice na świecie. Utwór został przyjęty bardzo entuzjastycznie, co dobrze wróży na przyszłość nadchodzącej płyty. Chwilę później rozległy się dźwięki najnowszego singla “Quelle Surprise”, z którego pochodzą kultowe już słowa “If you stand for nothing, you will fall for anything” (napis ten pojawił się również na ogromnym transparencie za zespołem). Piosenka ta przysporzyła grupie wielu nowych fanów, ale także została pokochana przez tych starszych. Nadszedł czas na zwolnienie tempa i trochę brzmień akustycznych w “Gap in Fence” z zaskakująco głośnym udziałem publiczności. Następnie mieliśmy okazję usłyszeć kolejny nowy utwór (grany wcześniej tylko kilka razy) “Sssnakepit”, który brzmi ciekawie, ale jest minimalnie gorszy od premierowego “Arguing with Thermo”. Oczywiście nie mogło zabraknąć największego hitu: “Sorry, Your Not A Winner”, podczas którego każdy prawdziwy fan wie kiedy klaskać. Czas się kończył, ale polska publika wywalczyła na bis kolejne dwie piosenki skandując głośno i wyraźnie. Wspomniane wcześniej ”Juggernauts” oraz ”OK, time for plan B”.



Podczas całego gigu można było także podziwiać talent taneczny zespołu oraz wizualizacje świetlne, które było na wysokim poziomie. Mimo wielu lat koncertowania, członkowie zespołu w żadnym wypadku nie wydają się zmanierowani i nie traktują swojej publiki z góry. Cieszą się każdym wydanym dźwiękiem i reakcją tłumu na niego. Często można było zauważyć uśmiechy na twarzach chłopaków z Enter Shikari wyraźnie zadziwionych, ale jednocześnie zadowolonych z reakcji reakcji tłumu w kraju, w którym jeszcze nie grali. Na pochwałę zasługują również technicy, którzy (chociaż w tym przypadku) nie zawiedli. Każdy instrument był świetnie nagłośniony (z wyjątkiem krótkiej chwili, w której gitara Rory’ego wysiadła), tak samo jak mikrofony, dzięki którym mogliśmy usłyszeć nie tylko Rou, ale także pozostałych członków zespołu.

Podsumowując zabawa była świetna i nawet ”nieudane” momenty (jak na przykład wokalista ES rzucający się w tłum – nie tylko niezłapany a powalający sporą część publiki na ziemie ze sobą) dodały tylko kilku dodatkowych wspomnień do świetnego wieczoru. Mamy wielką nadzieję, że takich koncertów będzie w naszym kraju jak najwięcej a ”Poland” na rozpisce europejskich tras stanie się już normą. Chcemy też podziękować agencji Go Ahead z zorganizowanie tego koncertu oraz oczywiście Wam wszystkim, za świetna zabawę i godne reprezentowanie fanów tej muzyki w Polsce.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW:
avatar Sep 15, 2011
6:54 pm
#1 The_Best_Boy napisał/a,

kuurde żałuje, że mnie tam nie było..po tej relacji, zdjeciach i filmach w necie widać jak zajebiście było..

avatar Dec 16, 2011
11:15 pm
#2 Anna napisał/a,

póki co najlepszy koncert na jakim byłam + supporty wymiotły;O

Skomentuj

What is 12 + 4 ?
Please leave these two fields as-is:
Aby udowodnić, że nie jesteś botem, musisz rozwiązać proste zadanie. ;)