
02. Shed Your Soul
03. The Marriage Of Steel And Skin
04. Hush Yael
05. The Conscience Speaks
06. Dealers Of Fame
07. Means To Believe
08. In The Wake Of Pigs
09. Claws Of A God
10. The Family Ruin
11. Chewing The Stitch
12. Children Of Fire
Po dwóch latach od “Son of the Morning”, Oh, Sleeper wydają swój trzeci studyjny album “Children of Fire”. Wracają nie tylko z nowymi piosenkami, ale z nowym perkusistą Zackiem Mayfieldem i basistą Natem Grady. Po raz kolejny zaskakują emocjonalnymi tekstami i idealnie dopasowanymi dźwiękami, co idealnie pokazuje najnowszy krążek.
Pierwszy singiel jaki ukazał się z “Children of Fire” to utwór otwierający album “Endseekers”. Nie różni się wiele od tego, co mogliśmy usłyszeć na poprzednich płytach. Jest jedynie przedsmakiem przed dwoma najmocniejszymi i nieco chaotycznymi piosenkami: “Shed Your Soul” oraz “The Marriage of Steel and Skin”. Moc muzyki połączoną z melodyjnymi refrenami znajdziemy także w późniejszych utworach: “Dealers of Fame”, “Claws of God” czy w “In The Wake Of Pigs”. W kolejnym utworze “Hush Yael”zadziwić może nie tyle muzyka, co poruszający tekst oparty na wydarzeniach z Izraela z 1979, kiedy to szesnastoletni palestyński terrorysta, Samir Kuntar zaatakował rodzinę w domu. W tym ataku zginął wtedy policjant i jego czteroletnia córka. Cudem ocalał tytułowy Yael wraz ze swoją matką. Tę historię ze szczegółami w poetycki sposób można znaleźć właśnie w tej piosence. O rozpadzie rodziny tym razem poprzez rozwód możemy usłyszeć także w “The Family Ruin”. Nieco wytchnienia od głośnych brzmień możemy odnaleźć w dwóch spokojnych piosenkach: “The Conscience Speaks” i “Means to Believe”. Ten 12-utworowy album kończy tytułowa piosenka “Children of Fire”, która jest idealnym zakończeniem i aż zachęca by jeszcze raz przesłuchać ten krążek w całości.
“Children of Fire” jest zdecydowanie najlepszą płytą zespołu i zapewne jedną z najlepszych płyt w tym roku. Wszystko tutaj zostało idealnie przemyślane i połączone w zgodną całość. Począwszy od brzmień instrumentów, poprzez poetyckie teksty oraz dopasowany wokal i scream, wszystko ze sobą współgra. Rzadko się to zdarza, ale dzisiaj bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia jestem skłonna dać tej płycie najwyższą ocenę, gdyż zdecydowanie na to zasługuje.
Jeżeli kogoś zainteresowała historia z Izraela z 1979 roku, to więcej informacji można przeczytać tutaj.

























2:59 pm
za chwile zabieram się do słuchania :)
9:43 pm
Ciekawa recenzja, ale najlepszym albumem Oh, Sleeper jest “When I Am God” :) Pozdrawiam
1:54 pm
Kooocham ten album! Ale co do tej recenzji to nie wiedziałem że ten tekst na taką “głębie”