
Postawiono mnie przed możliwością oceny debiutanckiego albumu “Dead For A Lifetime”, warszawskiego zespołu Minerva. Ci którzy mnie znają wiedzą że nie należę do ludzi z wysokim poziomem krytyki ani talentem do pisania krótkich zdań więc pozostałym muszę życzyć powodzenia z czytaniem mych odczuć bo może to być ciężki orzech do zgryzienia.
Zanim zabrałam się do pisania musiałam posłuchać płyty z dobre trzy razy (po prostu już tak mam), przy pierwszym moja uwaga skupiła się szczególnie na tym że wokalnie coś mi to przypomina i chyba nie znalazłam w końcu odpowiedzi na postawione sobie pytanie. Stąd też uznajmy, że porównania nie ma. Muzycznie mam podobne odczucia, chociaż tym razem mogę je trochę bardziej skonkretyzować. Z jednej strony słyszę Bullet For My Valentine (nie oszukując siebie ani nikogo innego zawsze znajdzie się coś co mi ich przypomina…także przepraszam jeśli ktoś uzna to za błędne.) przemieszane z dawką czegoś innego, nowego tak że jedynie niektóre momenty rzucają porównawczy obraz na moje odczucia zarysu całości. “Dead For A Lifetime” piosenka tytułowa i jednocześnie intro przesiąka mrocznym klimatem, który wprowadza w dobry nastrój przed dalszą częścią płyty. “Invisible” i “Inside” czyli kolejne dwa utwory mimo że nie należą do lekkich prezentują melodyczne połączenia i wyjątkowo szybko przypadają do gustu. Następnie mamy kolejne 3 utwory “The Day”, “Devilish Heaven” i “I2I” w których pojawiło się wiele ciekawych rozwiązań, szczególnie w ostatnim z wymienionych utworów będącym jednocześnie jednym z moich faworytów jeśli chodzi o ten album. “Thoughts of a Madman” i “Thieves” są utworami, które nie wyróżniają się na tle całej płyty. “Dead for a Lifetime” kończy najdłuższy, bo ponad 20-minutowy utwór “Beyond the Dream”, jeśli chodzi o mnie album wart jest przesłuchania szczególnie “I2I” i “Adrenaline” przypadły mi do gustu. Teraz wystarczy czekać na oficjalną premierę płyty.

























5:44 pm
Lekka przesada.. 3/5. moze cos z tego bedzie jesli nabierze wlasnej tozsamosci i usprawni warsztat muyczno wokalny bo srednio to wyglada;) Jak na polskie warunki to cakiem cakiem no ale dont f… flame
10:15 pm
Móim zdaniem płytka zasługuje na 3/3,5 w skali ocen. Jeżeli chodzi o samą recenzję, to na pewno przyjemnie by się ją czytało, gdyby zostały usunięte takie błędy jak chociażby:
“Stąd też uznajmy też że porównania nie ma.” Do tego parę przecinków i na pewno więcej osób dotrwa do końca. Pozdrawiam ;)