Like Moths To Flames – “When We Don’t Exist” - Jedyny polski portal o muzyce post-hardcorowej | Post-HC.com
Opublikowano: 22/4/2012 | Autor: Anika | Czytaj dalej

5 kwietnia brytyjska grupa We Are The Ocean zagrała w Warszawie jako support kanadyjskiej grupy Silverstein. Tuż przed koncertem udało nam się chwilę porozmawiać [...]

ocena:
3.5/5
artysta:
Like Moths To Flames
tytuł:
"When We Don't Exist"
data wydania:
07/11/2011
gatunek:
Melodic Metalcore
wytwórnia:
Rise Records
tracklista:
01. The Worst In Me
02. GNF
03. No Hope
04. You Won't Be Missed
05. Faithless Living
06. Your Existence
07. Trophy Child
08. My Own Grave
09. Something To Live For
10. Real Talk
11. Praise Feeder
Like Moths To Flames - "When We Don't Exist"
08/11/2011 autor:

Like Moths to Flames to piątka muzyków z Dayton w Ohio. Na czele z wokalistą Chrisem Roetterem, którego można znać z jego poprzednich projektów: Emarosy i Agraceful. Po wydaniu w tamtym roku EP-ki “Sweet Talker”, zespół postanowił nagrać swoją debiutancką płytą “When We Don’t Exist” pod szyldem nikogo innego jak wytwórni Rise Records.
Krążek otwiera utwór “The Worst In Me”. Najpierw słyszymy półtora minutowe intro, które jest wstęp do prawidłowej części piosenki, w której nie może zabraknąć metalcore’owej mocy znanej z ich poprzedniego nagrania. Można powiedzieć, że jest to najmocniejsza piosenka na płycie, ale tylko dlatego, że jako jedyna nie zawiera czystego wokalu. Do tego grona dołącza także znana ze “Sweet Talker” piosenka “Your Existence”. Pozostałe 9 piosenek praktycznie możemy wrzucić do jednej kategorii. Nie różnią się one od siebie za bardzo. Metalcore’owe riff na początku, mocna krzyczana zwrotka, melodyjny refren i w końcu breakdown. Mimo tak oklepanej formuły, oprócz lekkiej monotonności nie można za wiele zarzucić. Chwyty muzyczne, które można znaleźć w każdym innym zespole nadal dobrze się sprawdzają, a melodyjne refreny przyciągają uwagę. Słuchacze grupy mogą się jedynie nieco zawieść na nowej wersji “Real Talk”, gdyż na EP-ce wypadła nieco lepiej.
Można powiedzieć, że jest to kolejny mało oryginalny zespół, który wyszedł z pod skrzydeł Rise Records, mimo tej powtarzalności i przewidywalności tego, co zaraz będzie, to płyty słucha się bardzo dobrze. Muzycy niewątpliwie mają talent, dobrze wypada także wokal Chris’a, mimo wszystko mam nadzieję, że na następnej płycie odejdą trochę od mainstreamu i pokażą na co ich stać.

komentarze czytelników:
avatar Nov 16, 2011
7:22 pm
#1 The_Best_Boy napisał/a,

zgadzam się z recenzją w 100%
szczerze mowiac to po EP-ce spodziwalem sie czegoś wiecej no i troche sie zawiodłem bo płyta jest monotonna

avatar Nov 22, 2011
5:38 pm
#2 MattcoreFallen napisał/a,

a ja sie tu niezgodze.Zespol ma specyficzne brzmienie.zwlaszcza dzieki wokalom.Grac podobnie gra teraz milion zespolow wiec to zaden argument ze niby monotonia;) jak ktos lubi taka muzyke i zajmuje sie nia na codzien z pewnoscia zauway roznice w sposobie gry konstrukcji songow itp. ocena 4/5 b dobre dzielo.nie wybitne ale b dobre. i to dopiero poczatek kariery zespolu wiec;) i proooosze pani pozostale 9 nierozni sie od siebie za bardzo?:) PARODIA:)
w moim przekonaniu autorka jest fanka electro pos hardcorowych kapel przez co zaczyna miec klapki na oczy;)
no coz kazdy ma prawo do swojej opini jednak prosilbym by za Metalcore niebraly sie tutaj takei osoby;)
long live lmtf!

avatar Nov 22, 2011
7:18 pm
#3 aluminiumsiren napisał/a,

nie tylko Anika uważa tą płytę za monotonną i ma prawo wyrazić swoje zdanie w recenzji, nie musi się ona zgadzać ze zdaniem większości (bo widzę jak bardzo ludzie jarają się tym wydawnictwem). a poza tym, co ma piernik do wiatraka? to że uważa tą płytę za nudną nie znaczy, że jest fanką electro post-hc kapel, ja osobiście uwielbiam eksperymentalną muzykę w tym klimacie i też nie podeszło mi nowe like moths to flames, kawałki zlewają się w jedno

Skomentuj

What is 11 + 5 ?
Please leave these two fields as-is:
Aby udowodnić, że nie jesteś botem, musisz rozwiązać proste zadanie. ;)